Press "Enter" to skip to content

Rozważanie na siódmy piątek Wielkiego Postu – 15.04.2022r.

„Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”

            Naszą podróż przez przysięgę małżeńską idzie nam zakończyć na podsumowaniu, którego dokonuje kapłan, jako urzędowy świadek złożonej przez małżonków przysięgi: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”. Pamiętajmy jednak, że są to słowa samego Jezusa, który wypowiada je w odniesieniu do nierozerwalności małżeństwa (Mt 19, 6). U podstaw nierozerwalności sakramentu małżeństwa jest sam Bóg – nie tradycja żydowska, nie tradycja Kościoła, lecz sam Bóg w swym dziele stwórczym i dziele zbawczym. Bóg pragnie tej jedności małżonków, ponieważ sam jest doskonałą Jednością (J 10, 30). Proklamacja tych słów przez Kościół w momencie zawierania związku małżeńskiego wynika z przeświadczenia wiary, że wszyscy tę Boską Jedność powinniśmy urzeczywistniać.

            Jedność jest jakimś szczególnym motywem Bożego Objawienia i działania Boga w życiu człowieka. Zamiar ten objawił już na samym początku swego działania i wszczepił go w swe dzieło stwórcze. Czytamy bowiem w Księdze Rodzaju: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2, 24). Słowa te nie wyrażają jednak tylko czegoś, co powinno być zamiarem, celem życia człowieka. Słowa te ukazują zasadę życia – istotę – „Boże tchnienie”. Rozumiała to tradycja żydowska, która mówiła, że dopiero mężczyzna w jedności z kobietą jest w pełni dziełem Stworzenia. Powołaniem wpisanym w samą istotę życia jest bycie „jednością” – „jednością w…” i „jednością z…”. To przede wszystkim wewnętrzna jedność wszystkich sfer życia każdego człowieka; to jedność więzi z osobami kochanymi; to jedność z Bogiem. Te trzy wymiary są czymś, do czego wzywa Bóg w samym swym dziele stwórczym, a potwierdza w dziele odkupienia i zbawienia. Mam wrażanie, że święty Paweł bogactwo tej jedności, do której powołuje nas Pan, wyraził w swym Liście do Efezjan, pisząc: „A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich” (Ef 4, 1 – 6). To nie wszystko! Dalej czytamy także: „…dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa… abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale… Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi. Z Niego całe Ciało – zespalane i utrzymywane w łączności dzięki całej więzi umacniającej każdy z członków stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości” (Ef 4, 13 – 16). Zobaczcie, jak potrzebujemy jedności w tym szczególnym wymiarze więzi, które tworzymy i które przeżywamy w swym życiu – „Nikt nie jest przecież samotną wyspą” (Tomasz Merton). Nie ma życia w miłości bez trwania w jedności.

            Przywołuję ten szeroki fragment Listu świętego Pawła, ponieważ to właśnie ten list jest tekstem źródłowym zasad miłości małżeńskiej, do których tak często odnosimy się w nauce o miłości małżeńskiej. Czynię to, ponieważ w nich przedstawia także diagnozę tego, co niszczy ową jedność miłości człowieka integralnego, wspólnoty tworzonej przez niego, jego więzi wiary z Bogiem. Według niego zagrożeniem niszczącym jedność jest „próżne myślenie”, „umysł pogrążony w mroku, obcy dla życia Bożego”, „niewiedza”, „zatwardziałość serca”, „nieczułość sumienia”, „rozpusta”, „wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste” (Ef 4, 17 – 19). Spróbujemy przełożyć to na język interpretacji? Egoizm i egotyzm; skupienie się na sobie; poczucie krzywdy; brak chęci poznawania, zgłębiania, odkrywania; skupienie się na tym, co już odkryłem; przeświadczenie, że nic nie mogę zmienić i że Bóg nie jest w stanie zmienić nic w moim życiu; brak przebaczenia i pojednania; wyniszczanie siebie – fizyczne, psychiczne i duchowe; przedmiotowe przeżywanie seksualności swej własnej i drugiej osoby! Chyba wystarczy! Wystarczy na pewno, abyśmy zobaczyli, że drogą, którą idziemy przez poszczególne rozważania kolejnych fragmentów przysięgi małżeńskiej zmierza właśnie i ma za cel budowanie tej szczególnej jedności – w tej przepięknej i niezmiernie trudnej jedności życia małżeńskiego. Zachęca nas święty Paweł, który żywą ikonę miłości Chrystusa do Kościoła dostrzegał właśnie w miłości małżeńskiej: „I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie – wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4, 30 – 32). Wiele więzi międzyludzkich przestało istnieć przez stwierdzenie „Nie pasujemy już do siebie”. Czy to prawda? Odważę się powiedzieć „Nie”. Odważę się tak powiedzieć, ponieważ u źródeł każdego rozłamu zawsze kryje się grzech. Nikt nie chce przecież się przyznać „Przez mój grzech zniszczyłem jedność między nami”. A przecież każdy grzech jest zniszczeniem – ewentualnie osłabieniem – więzi. Każdy grzech osłabia, a w konsekwencji niszczy jedność. Pomyśl o tym, kiedy trwasz w grzechu. Pomyśl, że niszczy on w Twoim życiu przede wszystkim więzi, niszczy relacje.

            Dlatego podejmując dzisiejszy temat, nie myślimy tyle o jedności małżeńskiej, ile o jedności małżonków. Nie chcemy troszczyć się jedynie o jedność małżeńską, ale zabiegamy o jedność małżonków. To ważne rozróżnienie, ponieważ są sytuacje, kiedy zewnętrznie jedność małżeńska jest zachowana, jednak powoli niszczona jest jedność małżonków. Uważajmy na osoby, uważajmy na sytuacje, uważajmy na rzeczy,  uważajmy na zachowania, które jedność tę osłabiają. Czasem może być to ktoś naprawdę bliski. Czasem może być to ktoś ważny dla ciebie. Rodzice? Dzieci? Osoba duchowna? Jeśli odciągają ciebie od budowania i przeżywania życia w jedności z małżonkiem, to nie wypełniają Bożej woli. Czy nie lepiej jest „wyłupać sobie oko” (Mt 18, 8 – 9)? Znamy tę ewangeliczną zasadę. Ukazuje ona potrzebę dopuszczenia straty w swym życiu, aby walczyć o to, co jest najważniejsze. W tym kontekście zadaj sobie pytanie, ile jesteś w stanie stracić z siebie, aby walczyć o jedność swego małżeństwa? Ciekaw jestem Twoich odpowiedzi.

            Należy jednak pamiętać, że jedność to nie identyczność. Jedność zakłada w swej istocie różnorodność. Dlatego trwając na drodze jedności, nie można dążyć do jakiejś „unifikacji” małżonków, aby byli „tacy sami”. Prawdziwa jedność budowana jest w doświadczeniu różnorodności, w głębokiej akceptacji ich wartości i umiejętności ich „współgrania” na arenie życia. „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich” (1 Kor 12, 4 – 6).

            Sam Jezus oddaje życie, aby przezwyciężyć działanie grzechu. Sam Jezus oddaje życie, aby na nowo zbudować jedność. Św. Paweł w Liście do Efezjan pisze: „On (Jezus Chrystus) bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość” (Ef 2, 14). Nie jest zatem przypadkiem, że rozważanie to jest wpisane w przeżywanie Wielkiego Piątku, w przeżywanie śmierci Jezusa – Bożego Syna. Spójrz zatem na krzyż i zobacz, co zrobił On w imię miłości, co zrobił Chrystus, aby budować tę Jedność. Spójrz i miej odwagę zrobić to samo.

            Wraz z Jezusem trwajmy na modlitwie, którą On zanosił w Wieczerniku, obejmując Kościół wszystkich miejsc i każdego czasu; obejmuje każdy Kościół Domowy – obejmuje małżeństwo, obejmuje każdego człowieka. Ta wiecznie trwała modlitwa niech nas jednoczy w Duchu Świętym: „abyśmy stanowili jedno” – „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś” (J 17, 20 – 23).

            Jedność jest wyzwaniem miłości. Jedność jest drogą i celem przeżywania życia. Jedność jest przestrzenią doświadczenia wiary.

„Trwajcie w jedności”

ks.Adam Skrzyński