Press "Enter" to skip to content

Rozważanie na drugi piątek Wielkiego Postu – 11.03.2022

„… i ślubuję Ci miłość…”

            „I ślubuję Ci miłość” – to kolejne wezwanie przysięgi małżeńskiej, które stawiamy do rozważenia na naszej wielkopostnej drodze nawrócenia. Piękne nie tylko w znaczeniu wyznania miłości, ale o wiele coś większego – wybór i decyzja, komu ofiaruję siebie w miłości. To pierwsze, co powinniśmy sobie przypomnieć i ponownie uświadomić – miłość nie jest uczuciem, nie jest popędem, nie zamyka się w pożądaniu, nie jest zakochaniem. Jest czymś o wiele głębszym i szerszym w osobistym doświadczeniu. Miłość jest wiernym wypełnianiem wyboru przyjęcia drugiej osoby (męża/żony) jako najcenniejszego dla mnie daru, któremu pragnę oddać się cały. Przyjęcie siebie nawzajem i oddanie się sobie nawzajem – to najwspanialszy dynamizm miłości (Ef 5, 21 – 33). Widzimy ten blask piękna jeszcze bardziej, kiedy przypomnimy sobie poprzednie rozważenie. Uświadamiamy bowiem, że przyjmując siebie, przyjmujemy siebie całych. Nie tylko nasze dziś. Przyjmujemy przeszłość swego życia, przyjmujemy każde doświadczenie, które wryło się w moje serce. Przyjmujemy przyszłość i to wszystko, co ta przyszłość przyniesie ze sobą. Przyjmujemy wydarzenia, doświadczenia, emocje, lęki i każdą jedną niewiadomą. Przyjmujemy wszystko razem – nawzajem, w darze miłości.

            Kiedy słyszę te słowa przysięgi małżeńskiej, widzę echo spotkania Jezusa Zmartwychwstałego z Piotrem, nad Jeziorem Galilejskim (J 21, 1 – 19). Słyszę szum fal, widzę promienie słońca, chodzę po kamienistym nabrzeżu, opieram się o głaz, na którym Jezus przygotował swoim uczniom śniadanie i słyszę: „Piotrze, czy miłujesz Mnie?” Jaką radością dla mnie jest odpowiedź Piotra: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” – odpowiedź, deklaracja, wybór, decyzja, fundament życia. Czy w świetle tego wydarzenia znad Jeziora Galilejskiego nie powinniśmy dostrzegać ważności słów: „ślubuję Ci miłość” w czasie zawarcia sakramentu małżeństwa? Czy małżonkowie nie powinni jednak tego czynić także przy każdym kolejnym wspólnym śniadaniu? Wyobraź sobie piękno wschodzącego słońca, które opromienia osoby rozpoczynające dzień od deklaracji miłości, która jest jednocześnie wyborem: „We wszystkim, co się dziś wydarzy, ja ślubuję Ci miłość”? Jeśli sobie właśnie myślisz, że „przecież raz wystarczy”, to powróć do słów: „Raz wybrawszy, ciągle ten wybór ponawiam”(św. Augustyn). Proszę, zobacz, że ślubowanie miłości nie jest tylko deklaracją, jest przede wszystkim wyborem fundamentu i zobowiązaniem budowania wszystkiego innego na tym fundamencie, nie na innym. Ma być fundamentem przeżywania mojego życia małżeńskiego i rodzinnego, mojego życia duchowego, mojego życia zawodowego, mojego odpoczynku i czasu, który chcę poświęcić sobie, moich pięknych doświadczeń, ale i trudnych emocji, moich zwycięstw i moich porażek. Czy nie to miał na myśli św. Paweł, pisząc: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów… Gdybym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał wszelką wiedzę i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym…” (1 Kor, 13, 1 – 3).

            Jak to zrobić? Co uczynić, aby miłość była siłą mojego życia? Odpowiedź daje nam sam Jezus. Mówi bowiem: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak ja was umiłowałem” (J 15, 12). Znamy te słowa. Zakorzenione są w naszych myślach i naszym sercu. Czy jednak zwróciliśmy uwagę na ich istotę, która kryje się w słowach „jak ja was umiłowałem”. Przy wszystkich naszych przeróżnych sposobach, autoprojektach, propozycjach, które zazwyczaj bardziej są naznaczone głęboko ukrytym lękiem, niż mamy odwagę przyznać, to właśnie Chrystus jest ikoną tej miłości, do której wzywa nas Bóg, wpisując w nasze serca przykazanie „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Kpł 19, 18).

            Jaka jest miłość odczytana w osobie naszego Zbawiciela? Skoro „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje życie…” (J 15, 13), to spójrzmy na krzyż i wsłuchajmy się w słowa Jezusa – to słowa Ewangelii Miłości Boga. Co widzę? Przede wszystkim ta miłość jednoczy, scala, wyraża się w przeżywanych więziach (J 19, 25 – 27).  To miłość, która dąży do pojednania i chce zawsze przebaczyć (Łk 23, 34). To miłość, która dostrzega i docenia najmniejszy przejaw dobra (Łk 23, 43). Ta miłość światło widzi nawet w mroku (Mt 27, 46). Ta miłość wzbudza i pielęgnuje piękne pragnienia (J 19, 28). Ta miłość jest wytrwała, konsekwentna (J 19, 30). Mocą tej miłość jest miłość Ojca, a siłą tej miłość jest ufność Ojcu (Łk 23, 46). Zatem to miłość bliskości, czułości, współprzeżywania, odpowiedzialnych wyborów, oddania życia. Czy nie jest to piękna miłość? Czy nie warto za taką miłość oddać wszystko? Czy miłość ta nie jest prawdziwie życiem, którym warto żyć? W tym momencie zauważmy, że miłość Chrystusa wyrażona na krzyżu pozbawiona jest emocji, niewiele ma z tego, co pozytywne, a na pewno już pozbawiona jest przeżywanej radości. Jednakże naznaczona jest tym, co najważniejsze. Naznaczona jest głębokim sensem tego, co Jezus czyni. I to taka miłość – Jego Miłość – daje życie, uzdrawia duchowe rany, nadaje sens, otwiera nowe perspektywy przeżywania codzienności. „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15, 17).

            Zauważmy jednak, że rozważane dziś słowa w momencie zawarcia małżeństwa są wyrażane w sposób publiczny. Kto bowiem kocha, pragnie o tej miłości mówić (ks. Marek Dziewiecki). Samo jedynie wewnętrzne przeżywanie miłości nie wystarcza. Kto prawdziwie miłuje, chce o tym krzyczeć, chce o tym śpiewać. Ślubowanie miłości przed ukochanym/ukochaną – twarzą w twarz (a niektórzy to nie potrafią sobie patrzeć w oczy przed ślubem i po ślubie – ks. Piotr Pawlukiewicz), ślubowanie w obecności rodziców, rodziny, przyjaciół i znajomych, a wreszcie ślubowanie przed samym Bogiem to wybór mojego „punktu odniesienia”, mojego fundamentu życia. Masz jeszcze tę siłę, by mówić „twoim ślubnym gościom”, jak bardzo kochasz swoją żonę/męża, swoje dzieci, tworzoną przez was rodzinę? Czy może zamilkły Twoje usta i osłabło serce? Na ile walczysz o swoją miłość małżeńską przed znajomymi w pracy, kiedy być może oni podśmiewają się ze swoich partnerów życia codziennego? Na ile potrafisz obronić swoje własne serce przed tą frustracją, którą inni noszą w sobie i próbują przekonać cały świat, że mają rację? Mów i działaj, aby twoja miłość była trwałym fundamentem – tym domem zbudowanym na skale, a nie na piasku (Mt 7, 24 – 27). Aby żadne wichry innej namiętności, żadne burze nieprzewidywalnej codzienności, żadne wody pomyj wylewanych przez innych – nie odebrały Tobie tego, co czynisz wypowiadając nie raz, nie dwa, nie tylko na rocznicę, ale przy każdym „wspólnym śniadaniu przygotowanym nad jeziorem codzienności” – „… ślubuję Ci miłość…”

            Na koniec mam pytanie – Czy nadal masz w sercu ten święty lęk, że kochaną osobę kochasz jeszcze za mało?

 

Zastanów się!

  1. Jak wyrażasz twoją miłość? Podaj podjęte kroki z ostatniego tygodnia?
  2. Wyznacz sobie przynajmniej jedną rzecz/cechę itp., która zachwyca ciebie w kochanej osobie?
  3. Na ile Twoi bliscy odczytują Twoją miłość względem nich?
  4. Czy odczytują Ciebie tak, jak ty tego byś chciał?
  5. Co najtrudniej Ci kochać w bliskich mi osobach?
  6. Jakie rytuały pielęgnujesz w swoim małżeństwie/rodzinie?
  7. Na ile troszczysz się o małżeństwa Twoich bliskich? A może je osłabiasz, za bardzo ingerujesz?

Dobre praktyki!

  1. Praktykuj sztukę celebrowania czasu z kochaną osobą!
  2. Porozmawiaj z kochanymi osobami na temat: „Jak mogę Ci pokazać, że Ciebie kocham?”
  3. Przemyśl to, co usłyszysz i podejmij konkretną decyzję.
  4. Wyraź wdzięczność „twarzą w twarz” względem kochanej osoby.
  5. Miej przy sobie jedną rzecz, która odzwierciedla kochaną osobę.
  6. Porozmawiaj z Chrystusem o Waszym małżeństwie; o tym, jak się ono zmieniło w przeciągu lat; co Cię cieszy, a co niepokoi. Dokonaj aktu zawierzenia swego małżeństwa Jezusowi Ukrzyżowanemu.
  7. Przygotuj śniadanie pod tytułem: „ślubuję Ci dzisiaj miłość”.

ks.Adam Skrzyński