Press "Enter" to skip to content

Rozważanie na czwarty piątek Wielkiego Postu – 12.03.21

ZAZDROŚĆ

Dziś ze mną będziesz w raju.

Nazywasz mnie mistrzem, a nie radzisz się mnie.
Nazywasz mnie światłem, a nie widzisz mnie.
Nazywasz mnie drogą, a nie idziesz w moje ślady.
Nazywasz mnie prawdą, a nie szanujesz mnie.
Nazywasz mnie bogactwem, a nie prosisz mnie.
Nazywasz mnie wiecznym, a nie szukasz mnie.
Nazywasz mnie miłosiernym, a nie ufasz mi.
Nazywasz mnie wszechmocnym, a nie cenisz mnie.
Nazywasz mnie sprawiedliwym, a nie boisz się mnie.
Jestem twoim Bogiem – przecież wiem więcej.
Mając wiarę miej odwagę, a nie będzie ci ciężko, bo kto posiada Me Boskie Serce ma wszystko.

Świat przeminie, wszystko zabierze ci śmierć tylko jedno zostanie: Ja – Twój Bóg.

Panie Jezu Chryste, umęczony i ukrzyżowany, zgromadziłeś nas tutaj, byśmy mogli adorować Ciebie; z krzyża uczysz nas miłości, która ma moc przemienić nasze serca, która ma moc przemienić nasze życie, która ma moc przemienić nasze spojrzenie na siebie samych i innych ludzi. W tej adoracji krzyża chcemy Ci dziękować Panie Jezu za to, że po prostu jesteś; jesteś cały dla nas, więc my chcemy być cali dla ciebie. Chcemy Ci dziękować za wszelkie dobro w nas i wokół nas. Choć może czasami mało w to wierzymy każdy z nas jest wyjątkowy w oczach Twoich. Udowodniłeś to najbardziej, kiedy dałeś poprowadzić się na krzyż. Będąc Bogiem mogłeś wymyśleć przecież inny sposób odkupienia świata. Ty jednak wybrałeś mękę i śmierć krzyżową, by ukazać jak wielka jest Twoja miłość do każdego człowieka.

Wiele w nas sprzeczności. Są chwile, kiedy kompletnie siebie nie rozumiemy. Dzisiaj Panie Jezu Chryste chcemy szczególnie przepraszać Ciebie za wszelkie grzechy związane z zazdrością. Zazdrość można przeżywać w sposób dobry, który skłoni mnie do pracy nad sobą, do rozwijania swoich umiejętności i zainteresowań. Ale uczucie zazdrości można przeżywać w sposób grzeszny, który poniży mnie i innych ludzi. Zniszczy miłość i zamknie drogę do Ciebie.

Wlewaj w nasze serca światło Twego Ducha. Niech On nas prowadzi byśmy mogli nauczyć się dobrego i mądrego przeżywania uczucia zazdrości, które do każdego z nas, w większym lub mniejszym stopniu przecież przychodzi.

Chcemy również prosić Panie Jezu byś dał nam prawdziwą życzliwość do ludzi. Życzliwość, która może stać się dla nas prawdziwym lekarstwem na to uczucie zazdrości. Tak byśmy im bardziej zazdrościmy tym bardziej byli dla drugiego człowieka życzliwi.
Prosimy Cię również byśmy w tym dobru, które innym czynimy nie szukali nagrody, wdzięczności, nie szukali uznania w oczach innych, ale byśmy wszelkie dobro zawdzięczali tylko Tobie, który jesteś źródłem wszelkiego dobra.

W różnych sytuacjach pojawia się uczucie zazdrości. Nieraz oddziela nas ono od Boga i ludzi. A może oddziela nas nie samo uczucie tylko nasze działania. Tak naprawdę można zazdrościć wszystkiego: awansu, pozycji społecznej, kariery, ocen, samochodu, mieszkania, wyglądu, ładnej żony, mądrego męża, szczęśliwej rodziny, pochodzenia, znajomości, przyjaciół, ambicji, talentów, umiejętności, zdrowia, wzrostu itd.

Św. Ignacy Loyola w swoich instrukcjach zachęca, aby każdą wypowiedź bliźnich ocalać, brać za dobrą monetę, wydobywać z niej choćby ziarna pozytywu. Zazdrość stanowi przeciwległy biegun. Zazdrośnik skłonny jest raczej deprecjonować każdą wypowiedź, doszukiwać się w niej ukrytych negatywnych podtekstów. Do listy grzechów dołącza: obmowy, plotki, złośliwości, intrygi, cynizm. Jest często człowiekiem ciekawskim i wścibskim. Nie darmo mądrość ludowa głosi, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Zazdrość stanowi defekt miłości. Człowiek zawistny jest zakompleksiony. Poczucie niższości nie pozwala mu cieszyć się posiadanymi darami i dobrami. Potrzebuje tła innych, by się z nimi porównywać. Oczywiście jego uwaga zawsze kieruje się na wartości, których sam nie posiada. Zamiast odkrywać swoje talenty i rozwijać je, śledzi innych, obmyślając plany zemsty. W ten sposób dzieli, rujnuje więzi, rozbija wspólnotę. Człowiek zazdrosny niszczy nie tylko innych, ale również siebie. Niszcząc innych nie osiąga satysfakcji, jego „ja” nie zostaje zaspokojone, nie wzrasta; przeciwnie odczuwa pustkę i rozczarowanie. Stąd zawiść jest jak bumerang, powraca i uderza ze zdwojoną siłą. Niesie z sobą destrukcję i zniszczenie. Czyni człowieka zgorzkniałym, nieszczęśliwym, nigdy nie usatysfakcjonowanym.

Zazdrość prowadząca do niszczenia wprost lub pośrednio innych jest poważnym grzechem i jedną z najbrzydszych wad. Niestety, nie należy do rzadkich. Jedna z anegdot głosi, że Polaków w piekle nie trzeba pilnować. Gdy bowiem któryś próbuje uciec z rozżarzonego pieca, inni „życzliwie” (i skutecznie) ściągają go w dół.

Ks. Krzysztof Grzywocz w swoim przesłaniu Moje uczucia niekochane, wyróżnia trzy rodzaje reakcji na uczucie zazdrości. Pierwszy pozytywny, dojrzały sprawia, że zazdrość staje się czynnikiem stymulującym rozwój. Zazdrościmy innym pewnych wartości, cech, zdolności, posiadanych dóbr i zazdrość ta „popycha” nas w kierunku większego zaangażowania, twórczości, rozwoju, wykorzystania talentów… Ma więc charakter twórczy, rozwojowy, kulturowy. Niewymierna ilość wielkich dzieł i osiągnięć (np. społecznych, kulturalnych, sportowych) jest możliwa dzięki rywalizacji, u podłoża której leży zazdrość.

Drugi sposób przeżywania zazdrości ma charakter ambiwalentny. Wprawdzie podkreśla wartość drugiego człowieka, ale z drugiej strony neguje. Nigdy nie potrafi w sposób bezinteresowny ucieszyć się dobrem i pięknem drugiego, zaraz szuka „dziury w całym”. Pochwała staje się preludium do wyrażenia zazdrości, połączonej z cynizmem, zawiścią i innymi negatywnymi uczuciami.

Trzeci sposób z kolei ma charakter negatywny, agresywny, destrukcyjny. W sposób świadomy dąży się do zranienia, pozbawienia wartości i zniszczenia osoby, która jest obiektem zazdrości. Trafnie oddaje to jedno z opowiadań, w którym swoje życzenia wobec „dżina wyskakującego z butelki” wypowiadają: pyszałek, rozpustnik i zazdrośnik. Pyszałek mówi, że jeden z jego przyjaciół ma willę; on chciałby mieć również, ale większą, wspanialszą, bogatszą. Zazdrośnik opowiada, że jego sąsiad ma krowę, dającą ogromne ilości wspaniałego mleka. On z kolei chciałby, żeby… ta krowa mu zdechła!

Z zazdrości możemy uczynić siłę, która nas zmobilizuje do zdobycia cechy czy umiejętności, której innym zazdrościmy. Bo zauważmy, zazdroszczę mojemu koledze wspaniałej rodziny. Kochająca żona, dobrze wychowane dzieci. Zazdroszczę mu i może mnie to zmobilizować do stworzenia domu pełnego miłości i ciepła. Może być to też wezwanie nie do powtarzania tego co osiągnął ktoś inny, ale może mnie to zmobilizować do poszukiwania mojego powołania.

Zazdrość pokazuje, że mi na kimś bardzo zależy. Trzeba pamiętać, że to ja wybieram w jaki sposób będę dbał o miłość. Gdy jestem zazdrosny o ukochaną osobę to znaczy, że dostrzegam jej wartość. Jest ona w moich oczach bardzo cenna. Niech teraz każdy z nas zastanowi się w ciszy o kogo jest najbardziej zazdrosny, na kim najbardziej mu zależy. Spróbuj również pomyśleć jak tą zazdrość przeżywam.

„Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym”. To Krzyż Chrystusa objawia nam jak bardzo Bogu na nas zależy. Zazdrość Boga nie zniewala człowieka, nie odbiera mu wolności, ale podnosi i ratuje z największej nędzy.

Zazdrość, którą dobrze przeżywamy wyraża się w życzliwości wobec bliźnich i przejawia się w codziennych, drobnych gestach.

Życzliwość Boga przejawia się w tym, że stworzył świat dobry, piękny, uporządkowany, oraz że stworzył każdego z nas na swój obraz i podobieństwo. Św. Jan Apostoł podpowiada, że miłość, jaką Bóg nam okazał, zobowiązuje nas, byśmy się wzajemnie miłowali okazując serdeczność i wszelką możliwą życzliwość.

Nasze dzisiejsze rozważania zakończymy modlitwą Ojca Świętego Jana Pawła II. Niech jej słowa będą naszymi słowami wypowiadanymi do Chrystusa, wiszącego na krzyżu, którego adorujemy.

Panie Jezu Chryste, stoimy pod Twoim Krzyżem! Tak jak ongiś stały w Jeruzalem pod krzyżem Matka Twoja i Jan, Maria Magdalena i inne niewiasty, tak i my tutaj stoimy. Brak nam słów, aby wyrazić to wszystko co nasze serca czują. Chcemy Cię prosić: Zostań z nami przez Twój święty Krzyż!

Prosimy Cię: Zostań przy Kościele, zostań przy ludziach! Nie odwracaj się od nich nawet wtedy, kiedy może wielu z nich obojętnie przechodzi obok Twojego Krzyża, wielu się od niego oddala, a inni nawet do niego nie docierają. Być może ludzie dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek potrzebują pomocy i mądrości, której źródłem jesteś Ty, Ty jedyny przez Twój święty Krzyż.

Zostań z nami w tej głębokiej tajemnicy Twojej śmierci, w której objawiłeś, jak „bardzo Bóg umiłował świat”. Zostań z nami i przyciągnij nas do Siebie! Zostań z nami przez Twoją Najświętszą Matkę, której z Krzyża zawierzyłeś każdego człowieka! Zostań z nami!

ks. Przemysław Demski