Press "Enter" to skip to content

Rozważanie na czwarty piątek Wielkiego Postu – 25.03.2022r.

„…i uczciwość małżeńską…”

          Czy prawdziwą miłością jest relacja dwojga osób, które się okłamują? Na tak postawione pytanie spontanicznie pojawia się jedna odpowiedź „Nie” – „Nie wyobrażam sobie, żeby osoby, które się oszukują, mogły się naprawdę kochać”. Miłość, jeśli ma być darem z siebie w wolności dla drugiej osoby, jeśli ma być przyjęciem drugiej osoby jako daru, musi opierać się na szczerości.

            Szczerość, autentyczność, uczciwość to wszystko słowa, które odwołują nas do rzeczywistości prawdy. Prawda nie jest jednak tylko i wyłącznie intelektualnym przekonaniem o czymś. Uczciwość jest autentycznym przeżywaniem wszystkich aspektów swego życia w każdym z jego wymiarów – społecznym i osobistym, duchowym, emocjonalnym i cielesnym, tym, co nazywamy świadomością, podświadomością i nieświadomością. Cały „ja” realizuję swoje życie w jego strukturze wewnętrznej – głęboko osobowej – oraz w strukturach (relacjach) zewnętrznych dopiero wtedy, kiedy żyję w prawdzie, prawda jest moim życiem, jestem  prawdziwy. Starożytna filozofia zaznaczała, że tylko Bóg jest prawdą, a ja na tyle żyję, żyję w Bogu, na ile żyję w tej prawdzie i na ile jestem prawdziwy. Dlatego też Jezus zapewnia Samarytankę, że „Prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Bogu w duchu i prawdzie” (J 4, 23 – 24). Uczciwość nie jest zatem tylko jakimś uzupełnieniem miłości, dodatkiem do miłości. Jest jej wyrazem i znakiem autentyczności. Brak szczerości, ukrywanie czegoś przed sobą, różny sposób zachowania przy osobie kochanej i bez niej powinny zapalić czerwoną lampkę w głowie. „Coś jest  nie tak”, kiedy nie mogę być szczery, kiedy boję się być autentyczny.

            Uczciwość jest wyrazem prawdy „na zewnątrz swego wewnętrznego ja”, w relacji, we więzi, w miłości. Przejawia się w bardzo szerokim dynamizmie. Jest to najpierw dynamizm odkrywania prawdy; następnie dynamizm przyjęcia prawdy; trzecim to dynamizm życia prawdą; czwartym to dynamizm świadczenia o prawdzie. Każdy z nich integruje moje „ja”. Słabość jednego z aspektów osłabia pozostałe. Jestem powołany, aby nieustannie wzrastać w prawdzie. Jezus zapewnia każdego z nas: „Poznajcie Prawdę, a Prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Życie Prawdą jest naszym powołaniem. Życie prawdą jest siłą mojej wolności, wolność jest integralnym spoiwem miłości. Tylko bowiem w wolności mogę naprawdę kochać.

            Ale „Czymże jest prawda?” – zapytał Poncjusz Piłat Jezusa w momencie wydawania wyroku na Niego (J 18, 38). „Ja się po to narodziłem, aby dać świadectwo Prawdzie” – odpowiada Jezus (J 18, 37). To wyjątkowe spotkanie – spotkanie Prawdy i opinii – Prawdy w Osobie Jezusa i opinii w osobie Piłata. To moment osądzenia Prawdy przez opinię. To moment wydania wyroku śmierci na Prawdę przez opinię. Czy od tamtej pory nie rozgrywa się nadal ten dramat walki opinii z Prawdą? Każde porównanie jednej osoby z drugą, każda plotka, każdy osąd jest tylko i wyłącznie moją opinią. Czy zatem mam prawo do takiej postawy. Tak naprawdę to tylko Jezus zna prawdę o człowieku (J 2, 24 – 25). Czy nie jest przejawem pychy pewność, że ja znam prawdę o kimś drugim. Być zatem uczciwym to także uznać, że do końca nie znam drugiej osoby, dlatego albo ją nieustannie poznaję, albo po prostu wycofuję się z jej oceniania. Często muszę powstrzymywać siebie wewnętrznie, aby słuchając tego, co mówi druga osoba nie konkludować stwierdzeniem „Wiem, co masz na myśli”, ponieważ w tych słowach kryje się więcej mojej arogancji, pychy, a może nawet i lęku niż „światło prawdy” i prawdziwe zrozumienie. Opinia i wrażenie przysłaniają  prawdę. Jak często myślisz i mówisz: „Wiem, co masz na myśli”? Czy nie za często?

            Pięknym przejawem uczciwości jest mówienie o sobie i umiejętność słuchania, kiedy ukochany / ukochana mówi o sobie. Bez oceniania, tym bardziej bez krytykowania, bez dobrych rad i planu naprawy. Nawet jeśli słyszy się to już po raz kolejny. Uczciwość rodzi w nas potrzebę dzielenia się wszystkim z ukochaną osobą. Uczciwość uzdalnia nas do zaproszenia ukochanej osoby do dzielenia się pełnego komfortu. Bez leku i obaw. Pod tym względem to uczciwość jest przestrzenią doświadczenia duchowego uleczenia wszystkich ran, które zostały zadane przez kłamstwo, brak szczerości, brak miłości. Zdaje się, że innej drogi nie ma. Wytrwały kierownik duchowy jest o tym przeświadczony.

            Postawa uczciwości to towarzyszenie sobie nawzajem na drodze odkrywania prawdy. Towarzyszenie, spotkanie, rozmowa, współdziałanie to najlepsze przestrzenie wzrastania w prawdzie. Nie do końca jest to przestrzeń tylko i wyłącznie autorefleksji, przemyśleń, sfery analiz i myślenia. Bez rzeczywistości spotkania mogę bowiem i na tej drodze trwać w błędzie, mogę odnaleźć usprawiedliwienie dla kłamstwa, mogę ugruntowywać w sobie przeświadczenie o tym, że „wiem wszystko najlepiej”. Ale i odwrotnie – rezygnacja z wewnętrznych poszukiwań na rzecz poszukiwania prawdy o sobie tylko i wyłącznie w drugiej osobie, w środowisku nie przyniesie dobrych owoców. Piękna umiejętność wewnętrznego dialogu ze swoim „ja”, wymagająca umiejętność dialogu z drugą osobą oraz głęboka droga dialogu z Bogiem i wsłuchanie się w Jego Słowo to drogi, które tylko razem poprowadzą mnie do upragnionego celu – życia autentycznie przeżywanego w Miłości.

            Uczciwość to nie tylko komunikowanie tego, co umiem nazwać. To także sztuka wypowiadania tego, czego w sobie nie rozumiem, z czym trudno mi sobie poradzić. To sztuka dzielenia się swą nieporadnością, swoim zagubieniem w niektórych sferach życia. Także w tym, co we mnie słabe, mam być autentyczny, a nie udawać, przejaskrawiać czy wypierać.

            Na tej drodze nieodzowną wydaje się relacja z Bogiem. Jezus zapewnił nas bowiem: „Każdy, kto jest z prawdy, słucha mego głosu” (J 18, 37). Jezus, który jest „drogą, prawdą i życiem” (J 14,6) daje mi odwagę oraz siłę bycia autentycznym, szczerym, uczciwym. Bowiem mój lęk jest przezwyciężany Jego Miłością. Jego Duch – Paraklet – jest dla mnie Duchem Prawdy (J 16, 13) i „pokoju, którego świat dać nie jest w stanie” (J 14, 27).

            Właśnie relacja Jezusa z Ojcem pokazuje rzecz wydawałoby się niepasującą na pierwszy rzut oka do postawy uczciwości. Widzimy bowiem, ze bycie uczciwym nie zakłada mówienia o wszystkim. W relacji Jezus – Ojciec jest pewna przestrzeń, o której Jezus mówi: „Nikt tego nie wie…tylko Ojciec” (Mt 24, 36). O co chodzi? Jezus uczy mnie, ze nie muszę mówić wszystkiego, ale muszę powiedzieć o tym, ze jest coś, o czym „Teraz nie jestem w stanie / nie mogę Ci powiedzieć (z takiego, a takiego powodu)”. Czyż nie piękna autentyczność? Szanuje pewną sferę jakiejś głębokiej intymności, o której mam prawo nie mówić. Jednocześnie sygnalizuję, że we mnie jest ta przestrzeń, którą teraz zachowuję dla siebie. Jednak nie powinienem robić tego tylko „w sobie”. Osoba spowiednika / osoba kierownika duchowego to odpowiednia osoba, aby z nim, o tym rozmawiać – o przeżywanym problemie i o trudnościach, które sprawiają, że teraz nie chcę o tym czy o tym mówić. Spotkanie i rozmowa z nim powinna mnie powoli przygotowywać do wyrażenia tej mojej wewnętrznej Prawdy. Nie sam! Zawsze z kimś! Dobry kierownik duchowy pełni bowiem rolę „drugiego ja”, z którym konfrontuję się sam ze sobą, aby odkryć to, co do tej pory nie było przeze mnie uświadomione.

            W całej uczciwości małżeńskiej kryje się zatem troska o to, aby być autentycznym i troszczyć się o autentyczność osoby kochanej, mówiąc szeptem milczenia do jej serca „Przy mnie możesz być sobą”. Zatem to nie tylko bycie wiernym osobie i swemu małżeńskiemu przyrzeczeniu, ale coś o wiele szerszego – przestrzeń Prawdy, której blask przenika każdą cząstkę mego jestestwa i więzi, które w miłości tworze wraz z innymi. To doświadczenie jest kluczowe, aby razem móc wyruszyć w drogę jeszcze piękniejszą – w drogę nowych wyborów, nowych wyzwań, nowych prób i wspólnych zmagań o prawdziwie przeżywanej miłości, która otwiera przed ukochanymi całkowicie nowe perspektywy – zaskakujące, wcześniej nieprzewidziane, po prostu nowe.

 

Zastanów się:

  1. Na ile jesteś autentyczny przed sobą samym, a na ile jesteś autentyczny przed ukochaną osobą?
  2. Jak częściej się wyrażasz: „Ja jestem / Ja czuję / Ja przeżywam” czy „Ty jesteś…”?
  3. Czy potrafisz słuchać, nie oceniając, nie krytykując, nie dając dobrych rad?
  4. O czym Ci najtrudniej powiedzieć ukochanej osobie?

Dobre praktyki:

  1. Zrób rachunek sumienia z Twojego rachunku sumienia. Na ile ukazuje on prawdę o Tobie?
  2. Wyspowiadaj się z Twojej spowiedzi. Na ile odkrywasz w niej prawdę o sobie?
  3. Podejmij trud kierownictwa duchowego. Módl się o kierownika duchowego dla siebie.
  4. Dialog małżeński 🙂

ks. Adam Skrzyński