Press "Enter" to skip to content

Rozważanie na trzeci piątek Wielkiego Postu – 18.03.2022r.

„I ślubuję Ci […] wierność …”

            „Wytrwajcie w miłości mojej” (J 15, 9) – Jezus wzywa swoich uczniów, aby ich miłość była wierna. Wzywa małżonków, aby i oni byli wierni w miłości. Wierność jest bowiem znakiem autentyczności postawy miłości. Dlatego małżonkowie obok miłości ślubują sobie nawzajem wierność.

            Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, nie wyobrażamy sobie miłości bez wierności. Wierność jest elementem konstytutywnym miłości jako postawy całego człowieka, którego wolność zwróciła się w darze miłości ku drugiej osobie, której tę miłość się ślubuje. Tylko człowiek w pełni wolny wewnętrznie może ofiarować się drugiej osobie na całe życie. Tylko człowiek prawdziwie wolny może ofiarować się drugiej osobie każdego dnia swego życia w jego przebogatej codzienności. „Miłość to wybór drogi miłości i wierność wyborowi” – pisał św. Augustyn.

            Po drugie, wierność jest cechą miłości samego Boga, a przecież każdy z nas pragnie, aby jego miłość była odblaskiem Jego Miłości. Miłość Boga objawia się na przestrzeni całej historii zbawienia jako miłość wierna. Bóg wyznaje przez proroka Ozeasza: „Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości” (Oz 11, 4). Jednym z piękniejszych opisów tej Miłości jest księga Pieśni nad pieśniami. To przecież w tej księdze Starego Testamentu widzimy Oblubieńca, który wyznaje: „Oczarowałaś me serce, siostro ma, oblubienico, oczarowałaś me serce jednym spojrzeniem twych oczu, jednym paciorkiem twych naszyjników. Jak piękna jest miłość twoja, siostro ma, oblubienico, o ileż słodsza jest miłość twoja od wina, a zapach olejków twych nad wszystkie balsamy! … Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico, ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym… Tyś źródłem mego ogrodu, zdrojem wód żywych spływających z Libanu” (Pnp 4, 9 – 11). Mocniejszym jednak znakiem wiernej miłości Boga jest przesłanie skierowane przez proroków Starego Testamentu. Dają oni bowiem świadectwo miłości Boga – Oblubieńca, który pragnie ponownie przyjąć swą Wybraną. Ta bowiem porzuciła przymierze miłości Boga, a wybrała drogę cudzołóstwa (Oz 3, 1). Pisze prorok Izajasz: „I nazwą cię nowym imieniem, które usta Pana oznaczą. Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni twego Boga. Nie będą więcej mówić o tobie „Porzucona”, o krainie twej już nie powiedzą „Spustoszona”. Raczej cię nazwą „Moje w niej upodobanie”, a krainę twoją „Poślubiona”. Albowiem spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża. Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje” (Iz 62, 2 – 5).  Widzimy wyraźnie, że Bóg  nie odprawia (Pwt 24, 1) tej, która Go opuściła, lecz nieustannie wzywa ją do powrotu (Iz 44, 22). Bóg nieustannie wychodzi, woła, szuka – jest wierny swej Miłości. Prorok Ozeasz pisze: „I poślubię cię sobie znowu na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana” (Oz 2, 21-22).

            Jeszcze bardziej przeżywam to pragnienie wiernej miłości Boga, kiedy czytam: „Dlatego chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca” (Oz 2, 16). Czy nie czujemy tu ponownie klimatu Pieśni nad pieśniami? Czy nie w tym właśnie świetle należałoby wreszcie odczytać dzieła Jezusa Chrystusa? Wesela w Kanie (J 2, 1 – 12), spotkanie Jezusa z Samarytanką przy studni Jakuba (J 4, 1 – 42) czy ostatecznie spotkanie Marii z Jezusem Zmartwychwstałym w ogrodzie przy pustym Grobie (J 20, 11 – 18)? Boski Oblubieniec odnawia więź ze swą Oblubienicą, której był wierny, mimo jej osobistej niewierności.

            Ciekawe, że czyni to „wyprowadzając ją na pustynię” (Oz 2, 16). Może warto, abyśmy tutaj spojrzeli na inną pustynię, na pustynie, o której słyszeliśmy już w Pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu. Mam nadzieję, że odnajdziemy w sobie odwagę, by to uczynić – chyba po raz pierwszy. Chciałbym, abyśmy zatem „zaszaleli” i w kuszeniu Jezusa na pustyni (Łk 4, 1 – 13) zobaczyli walkę Boga o wierną Jego Miłość względem swego Ludu. Abyśmy zobaczyli Tego, który wychodzi na pustynię, aby odnaleźć swoją zagubioną Oblubienicę i mówić do Jej serca (Oz 2, 16). Abyśmy zobaczyli tego, który słysząc samemu „Tyś jest mój Syn Umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”, doświadczając wiernej Miłości Ojca, sam w imię tej wiernej Miłości Boga, posłany przez ducha tej Miłości, wychodzi, aby odnaleźć Tę, która Go porzuciła i walczyć z tym, co tę miłość osłabia i niszczy. Autor Pieśni nad pieśniami pyta się bowiem: „Kim jest ta, co się wyłania z pustyni, wsparta na oblubieńcu swoim?” (Pnp 8, 5).

            To, co wydarzyło się na pustyni kuszenia, pozwala zrozumieć nam także to, co zagraża wierności oraz w jaki sposób mogę troszczyć się o tę wierność w mojej miłości. Przypatrując się temu, w jaki sposób walczy szatan i w jaki sposób przezwycięża jego działanie Chrystus widzimy, że wrogiem, czasem bardzo cichym – ledwie zauważalnym, jest przed wszystkim pokusa łatwego szczęścia. To pierwsza pokusa, pokusa szybkiego zaspokajania swoich pragnień, a czasami po prostu swych własnych żądz, z pożądliwością na czele. Czemu postawa ta niszczy wierność małżeńską? Ponieważ instrumentalizuję kochaną osobę i inne osoby. Stają się one jedynie środkiem do chwilowego doświadczenia radości, krótkowzrocznego spełnienia, zaspokojenia swego egoizmu. Druga pokusą jest pokusa władzy? Być może! Ale więcej nam powie, kiedy zrozumiemy, że jest to pokusa samozbawienia, samowystarczalności. Czysty egoizm ukrywający się czasem pod stwierdzeniem „ja sam… ja sam to zrobię… ja sam muszę sobie z tym poradzić… ja sam”. Trzecią pokusą jest pokusa bezpieczeństwa. To wyjątkowa pokusa, jest bowiem jednocześnie naszą naturalną potrzebą i głębokim pragnieniem. Czy jest zatem czymś złym? Na to pytanie jednak wcale nie chcę odpowiadać. Chciałbym jedynie przypomnieć, że wszystko, co stało się w naszym życiu najważniejszego, wymagało od nas wyjścia ze swej „sfery komfortu”. Czy się mylę? Nie sądzę.

            Znając pokusy, odczytujemy nasze słabości. Odczytując nasze słabości, możemy wyznaczyć przestrzeń troski. Najważniejsze jest to, że widzimy przestrzeń działania, przestrzeń pięknych wyborów. Jest to zatem wybór przeżywania swego życia „razem” – razem wszystko, co przeżywamy, nie tylko po to aby się wspierać, ale przede wszystkim po to aby się siebie uczyć, poznawać, odczytywać. Jest to także wybór podejmowania „nowych wyzwań” w małżeństwie, a nie bazowania tylko i wyłącznie na tym, co stare i sprawdzone. Wyjście z tzw. sfery bezpieczeństwa daje bowiem szansę na odkrycie czegoś o wiele ważniejszego – doświadczenia swej wartości jako osoby kochanej i mającej odwagę kochać (ks. Krzysztof Grzywocz). Wreszcie jest to wybór tego, aby dać sobie „czas”. Odkrywamy bowiem, że wcale nie jest najważniejszą nasza produktywność – od tej rodzinnej, przez zawodową, aż po emocjonalną – najważniejszy jest czas, proces, droga, których wspólnie doświadczamy. Nie ma być „łatwo, lekko i przyjemnie”, ma być coraz głębiej, autentyczniej, coraz bardziej wierniej.

            Wierność w miłość czy miłość wierna to swoistego rodzaju zwrócenie się ku sobie – męża i żony, oblubieńca i oblubienicy. To uczynienie siebie i wzajemną miłość punktem odniesienia w swym codziennym życiu. To wyjątkowa lojalność względem siebie – nie tylko wtedy, gdy małżonkowie są razem, ale przede wszystkim wtedy, kiedy są w otoczeniu innych: przyjaciół, współpracowników, rodziny, a nawet samych rodziców czy dzieci. W związku z tym w sytuacji konfliktu „mąż i żona stoją po tej samej stronie i wspierają siebie nawzajem. Ewentualne kwestie sporne wyjaśniają sobie wyłącznie w cztery oczy” (ks. Marek Dziewiecki).  Jedynie doświadczenie przemocy upoważnia i wręcz nakłada obowiązek reagowania w inny sposób.

            Wierność małżeńska to nie tylko kwestia komunikacji. To także przestrzeń współżycia seksualnego. Człowiek wierny w miłości jest wolny od współżycia seksualnego pozamałżeńskiego. Miłość wyklucza intymne relacje z innymi osobami, a nawet samo flirtowanie z nimi. Miłość wyklucza instrumentalizację aktów seksualnych. Miłość wyklucza autoerotyzm.

            Wierność to styl życia, oparty na szeroko rozumianej solidarności między małżonkami. „Są sobie wierni i bliscy w każdej sytuacji”, przekonuje ks. Marek Dziewiecki. Wierność czerpie swą inspirację i siłę z wiernej miłości Boga. Wierna miłość jest powołaniem człowieka, który prawdziwie pragnie kochać miłością dojrzałą, dlatego: „Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona” (1 Tes 5, 23 – 24).

 

Zastanów się!

  1. Co pomaga Tobie w pielęgnowaniu świadomości o potrzebie wierności w małżeństwie?
  2. Jak wygląda Twoje trwanie przy osobie kochanej? Czego doświadczam od drugiej osoby?
  3. Czy nie narażasz wierności w sferze seksualnej?

Dobre praktyki!

  1. Poświęć swój czas wyłącznie mężowi/żonie. Niech będzie radością dla was dwojga.
  2. Zrób z ukochaną osobą i dla ukochanej osoby to, czego nie lubisz, a jest dla niej ważne.

ks. Adam Skrzyński